Obudziła się cała zalana potem. Nic dziwnego śniła to co przeżyła wczoraj. Fioletowa mgła. Ból w całym ciele, Ciemność i szczypanie oczu. Strach. Strach przed śmiercią. Myśl że w tej chwili gdy jej oczy są wywrócone i nie jest w stanie nic zlokalizować może zginąć, przerażała ją. A jeszcze bardziej bała się że ta mgła ją tu znajdzie i znów zaatakuje. Czym ona była? Czemu miała służyć? Nie wiedziała. Ale obiecała sobie że to odkryje. Będzie szukać aż to znajdzie. Pójdzie do biblioteki. Poszuka. Gdzieś musi być coś o tym napisane.
Takie zdarzenia pewnie już kiedyś miały miejsce w świecie czarodziei. Myślała. Bo przecież niemożliwym by było gdyby coś takiego zdarzyło się pierwszy raz. - Przekonywała samą siebie. Spojrzała na zegarek i westchnęła wstała powoli z łóżka wzięła szaty i weszła do łazienki i wzięła długi gorący prysznic. Gdy wyszła z łazienki wszyscy budzili się i szykowali do zejścia na śniadanie.
-A tobie co? - Spytał Harry gdy zobaczył Hermione czekającą na nich w pokoju wspólnym. - Źle wyglądasz. Dobrze się czujesz?
-Nic mi nie jest. - Odpowiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Jesteś pewna?
-Tak Ron jestem pewna.- Spojrzała na niego surowo. I już nikt się nie odezwał.
W tym samym czasie gdy trójka Gryfonów schodziła na śniadanie, w lochach gwałtownie przebudził się Draco, mokry i klejący od potu ze strachem w oczach. Odetchnął z ulgą gdy uświadomił sobie że to był tylko zły sen. Koszmar wczorajszego dnia. Wziął orzeźwiający prysznic, ubrał się i poszedł na śniadanie. Gdy usiadł do stołu zagadnął go Zabini.
-Co tam Draco? Marnie wyglądasz. Spałeś coś dzisiaj?
-Tak. Ale się nie wyspałem.
-Co za twarde łóżko? - Zaśmiał się Blaise.
-Bawi cię to Blaise? A może następnym razem to ja zaczaruję twoje łóżko co?
-Wybacz stary nie chciałem cię urazić. Co cię dziś ugryzło?
Draco nie odpowiedział spojrzał przed siebie. Dwa stoły dalej siedziała ona cicha, smutna, zamyślona. Tak bardzo nie podobna do siebie. Obok niej jej przyjaciele rozmawiali o czymś z ożywieniem. Ona zdawała się tego nie zauważać. Podniosła wzrok ze swojego talerza i ich spojrzenia się spotkały. Oboje w tym samym momencie coś poczuli w okolicach brzucha. Wokół ich talii zawirowała fioletowa mgła i zniknęła tak nagle jak się pojawiła. Oboje nie wiedzieli co to miało znaczyć. Wiedzieli tylko jedno ta mgła przyfrunęła tu za nimi. Ale czemu tylko oni ją widzą? A może po prostu nikt nie zwraca na nich uwagi? Zastanawiali się oboje. Nie zważając na nic więcej zabrali się do jedzenia. Choć dużo zjeść nie mogli z nerwów, ze strachu.
Pierwszą lekcją w tym roku dla Draco były Eliksiry, wraz z Gryfonami. Stał w sali wraz z Pansy, Blaise'm, Crabbe'm i Goyle'm. Jak zwykle jego przyjaciele śmiali się z Gryfonów przy każdej okazji, starali się im dokuczyć, a on był dziś bardzo milczący.
-Draco no co jest z tobą?
-Nic. - Odparł zamyślony.
-Stary przecież widzę że coś się z tobą dzieje, jesteś jakiś inny. Milczący i w ogóle.
-To może skoro jestem inny mam ku temu powody Blaise. Nie pomyślałeś o tym?
-Pomyślałem, dlatego pytam co się stało. Stary martwię się o ciebie. Jesteś moim przyjacielem. Chyba mam prawo wiedzieć co się z tobą dzieje.
-Nie wszystko ludzie muszą o mnie wiedzieć. I dobrze o tym wiesz.
-Tak wiem. Ale wiesz czasem warto jest się otworzyć na innych i powiedzieć co ci dolega niż trzymać to w sobie cokolwiek to jest, bo to tylko niszczy cię bardziej Draco.
-Nie martw się o mnie. Martw się lepiej o siebie.
Blaise chciał już coś mu odpowiedzieć ale wtedy do klasy wszedł profesor.
-Witaj klaso, nazywam się Horacy Slughorn jak już wiecie. Proszę ustawcie się tutaj. -Wskazał miejsce przed stołem na którym stały eliksiry w kociołkach. Gdy wszyscy się już ustawili kontynuował. - Dzisiaj rano sporządziłem kilka trudnych do uwarzenia eliksirów. Duża precyzja w odmierzaniu składników ma naprawdę olbrzymie znaczenie... - W tym momencie do sali wszedł Potter i Weasley. Slughorn się odwrócił do drzwi. - O! Harry mój drogi już się niepokoiłem że nie przyjdziesz i kogoś przyprowadziłeś.
-Ron Weasley, nie jestem dobry w eliksirach, raczej beznadziejny no to może ...
-Nonsens, nauczymy cię. Przyjaciel Harry'ego jest moim przyjacielem. Wyjmijcie książki.
-Przepraszam ale Ron i ja jeszcze nie zdobyliśmy książek.
-To nic, weźcie w takim razie sobie jakieś z szafy. Jak już mówiłem sporządziłem dziś rano eliksiry. Jakieś sugestie co to może być? - Hermiona podniosła rękę. - Tak panno?
-Granger sir. - Powiedziała i zbliżyła się do stołu z uwarzonymi eliksirami. - To Weritaserum czyli eliksir prawdy. A to Eliksir Wielosokowy pozwala na krótki czas przybrać postać innego człowieka, trudno go przygotować. A to jest Amortencja najsilniejszy miłosny eliksir. Jego zapach każdy odczuwa inaczej w zależności co kto lubi. Czuję na przykład skoszoną trawę, pergamin i męskie perfumy. - Powiedziała i wróciła na swoje miejsce.
-Jednak Amortencja nie wzbudza prawdziwej miłości, - w tym momencie do stolika powoli zaczęły podchodzić Lavender, Romilda, Katie i Pansy. - bo to niemożliwe, ale powoduje bardzo silne zadurzenie lub obsesje i z tego powodu to zapewne najniebezpieczniejszy eliksir w tej sali. - Slughorn zakrył pokrywką kociołek z tym eliksirem. A one otrząsnęły się i zaczęły wracać na swoje miejsce.
-Ale nie powiedział pan co jest tutaj. - Powiedziała Katie wskazując na mały flakonik.
-A racja, Panie i panowie to co tu widzicie to niezwykle dziwny eliksir znany jako Felix Felicis, ale o wiele częściej używa się nazwy ...
-Płynne Szczęście. - Odpowiedziała od razu Hermiona.
-Tak panno Granger Płynne Szczęście. Niełatwo je uwarzyć a mały błąd dużo kosztuje. Jeden łyk a wszystko co robisz kończyć się będzie sukcesem. Oczywiście tak długo póki działa. Cóż to właśnie dzisiaj będzie nagrodą, jedna mała fiolka Płynnego Szczęścia dla ucznia który w najbliższą godzinę wyprodukuje nam Wywar Żywej Śmierci w miarę użyteczny. Wskazówki znajdziecie na stronie dziesiątej.Uprzedzam was jednak, tylko jednemu uczniowi udało się uwarzyć eliksir na tyle dobrze by zasłużyć na nagrodę. Tak czy inaczej życzę wam szczęścia. Bierzcie się do roboty. - Powiedział a wszyscy podeszli do swoich stanowisk i zaczęli przygotowywać eliksir.
Po godzinie Slughorn przejrzał wszystkie eliksiry i wrzucając listek do każdego kociołka sprawdzał reakcje.
-Na brodę Merlina pierwszorzędny. Tak doskonały że kropla mogła by zabić nas wszystkich. A więc tak jak obiecałem. Jedna fiolka z Felix Felicis moje gratulację. Nie zmarnuj tego. - Powiedział Slughorn wręczając Harry'emu Potterowi fiolkę z eliksirem przed całą klasą.
-Hermiona idziesz? - Spytał Ron.
-Za chwilę. Idźcie zaraz do was dołączę. - Powiedziała udając że coś robi przy swoim stanowisku. Slughorn udał się do swojego gabinetu, więc ona została sama. A gdy wyszła z sali wpadła na Malfoya.
-Czekałem na ciebie.
-Na mnie? Po co?
-Chyba wiesz po co.
-Ja na prawdę nie wiem co to miało znaczyć. To nie moja wina.
-Wiem że nie twoja. Ale to się przytrafiło tobie, a następnie mnie. Więc siedzimy w tym razem. I zrób coś by to cokolwiek to jest się ode mnie odczepiło.
-A myślisz że ja nie chce się tego pozbyć?
-Jesteś mądra wymyśl coś. I to najlepiej jak najszybciej. - Powiedział ostro i odszedł. Hermiona westchnęła.
-No i co ja mam zrobić? - Spytała samą siebie na głos.
Takie zdarzenia pewnie już kiedyś miały miejsce w świecie czarodziei. Myślała. Bo przecież niemożliwym by było gdyby coś takiego zdarzyło się pierwszy raz. - Przekonywała samą siebie. Spojrzała na zegarek i westchnęła wstała powoli z łóżka wzięła szaty i weszła do łazienki i wzięła długi gorący prysznic. Gdy wyszła z łazienki wszyscy budzili się i szykowali do zejścia na śniadanie.
-A tobie co? - Spytał Harry gdy zobaczył Hermione czekającą na nich w pokoju wspólnym. - Źle wyglądasz. Dobrze się czujesz?
-Nic mi nie jest. - Odpowiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Jesteś pewna?
-Tak Ron jestem pewna.- Spojrzała na niego surowo. I już nikt się nie odezwał.
W tym samym czasie gdy trójka Gryfonów schodziła na śniadanie, w lochach gwałtownie przebudził się Draco, mokry i klejący od potu ze strachem w oczach. Odetchnął z ulgą gdy uświadomił sobie że to był tylko zły sen. Koszmar wczorajszego dnia. Wziął orzeźwiający prysznic, ubrał się i poszedł na śniadanie. Gdy usiadł do stołu zagadnął go Zabini.
-Co tam Draco? Marnie wyglądasz. Spałeś coś dzisiaj?
-Tak. Ale się nie wyspałem.
-Co za twarde łóżko? - Zaśmiał się Blaise.
-Bawi cię to Blaise? A może następnym razem to ja zaczaruję twoje łóżko co?
-Wybacz stary nie chciałem cię urazić. Co cię dziś ugryzło?
Draco nie odpowiedział spojrzał przed siebie. Dwa stoły dalej siedziała ona cicha, smutna, zamyślona. Tak bardzo nie podobna do siebie. Obok niej jej przyjaciele rozmawiali o czymś z ożywieniem. Ona zdawała się tego nie zauważać. Podniosła wzrok ze swojego talerza i ich spojrzenia się spotkały. Oboje w tym samym momencie coś poczuli w okolicach brzucha. Wokół ich talii zawirowała fioletowa mgła i zniknęła tak nagle jak się pojawiła. Oboje nie wiedzieli co to miało znaczyć. Wiedzieli tylko jedno ta mgła przyfrunęła tu za nimi. Ale czemu tylko oni ją widzą? A może po prostu nikt nie zwraca na nich uwagi? Zastanawiali się oboje. Nie zważając na nic więcej zabrali się do jedzenia. Choć dużo zjeść nie mogli z nerwów, ze strachu.
Pierwszą lekcją w tym roku dla Draco były Eliksiry, wraz z Gryfonami. Stał w sali wraz z Pansy, Blaise'm, Crabbe'm i Goyle'm. Jak zwykle jego przyjaciele śmiali się z Gryfonów przy każdej okazji, starali się im dokuczyć, a on był dziś bardzo milczący.
-Draco no co jest z tobą?
-Nic. - Odparł zamyślony.
-Stary przecież widzę że coś się z tobą dzieje, jesteś jakiś inny. Milczący i w ogóle.
-To może skoro jestem inny mam ku temu powody Blaise. Nie pomyślałeś o tym?
-Pomyślałem, dlatego pytam co się stało. Stary martwię się o ciebie. Jesteś moim przyjacielem. Chyba mam prawo wiedzieć co się z tobą dzieje.
-Nie wszystko ludzie muszą o mnie wiedzieć. I dobrze o tym wiesz.
-Tak wiem. Ale wiesz czasem warto jest się otworzyć na innych i powiedzieć co ci dolega niż trzymać to w sobie cokolwiek to jest, bo to tylko niszczy cię bardziej Draco.
-Nie martw się o mnie. Martw się lepiej o siebie.
Blaise chciał już coś mu odpowiedzieć ale wtedy do klasy wszedł profesor.
-Witaj klaso, nazywam się Horacy Slughorn jak już wiecie. Proszę ustawcie się tutaj. -Wskazał miejsce przed stołem na którym stały eliksiry w kociołkach. Gdy wszyscy się już ustawili kontynuował. - Dzisiaj rano sporządziłem kilka trudnych do uwarzenia eliksirów. Duża precyzja w odmierzaniu składników ma naprawdę olbrzymie znaczenie... - W tym momencie do sali wszedł Potter i Weasley. Slughorn się odwrócił do drzwi. - O! Harry mój drogi już się niepokoiłem że nie przyjdziesz i kogoś przyprowadziłeś.
-Ron Weasley, nie jestem dobry w eliksirach, raczej beznadziejny no to może ...
-Nonsens, nauczymy cię. Przyjaciel Harry'ego jest moim przyjacielem. Wyjmijcie książki.
-Przepraszam ale Ron i ja jeszcze nie zdobyliśmy książek.
-To nic, weźcie w takim razie sobie jakieś z szafy. Jak już mówiłem sporządziłem dziś rano eliksiry. Jakieś sugestie co to może być? - Hermiona podniosła rękę. - Tak panno?
-Granger sir. - Powiedziała i zbliżyła się do stołu z uwarzonymi eliksirami. - To Weritaserum czyli eliksir prawdy. A to Eliksir Wielosokowy pozwala na krótki czas przybrać postać innego człowieka, trudno go przygotować. A to jest Amortencja najsilniejszy miłosny eliksir. Jego zapach każdy odczuwa inaczej w zależności co kto lubi. Czuję na przykład skoszoną trawę, pergamin i męskie perfumy. - Powiedziała i wróciła na swoje miejsce.
-Jednak Amortencja nie wzbudza prawdziwej miłości, - w tym momencie do stolika powoli zaczęły podchodzić Lavender, Romilda, Katie i Pansy. - bo to niemożliwe, ale powoduje bardzo silne zadurzenie lub obsesje i z tego powodu to zapewne najniebezpieczniejszy eliksir w tej sali. - Slughorn zakrył pokrywką kociołek z tym eliksirem. A one otrząsnęły się i zaczęły wracać na swoje miejsce.
-Ale nie powiedział pan co jest tutaj. - Powiedziała Katie wskazując na mały flakonik.
-A racja, Panie i panowie to co tu widzicie to niezwykle dziwny eliksir znany jako Felix Felicis, ale o wiele częściej używa się nazwy ...
-Płynne Szczęście. - Odpowiedziała od razu Hermiona.
-Tak panno Granger Płynne Szczęście. Niełatwo je uwarzyć a mały błąd dużo kosztuje. Jeden łyk a wszystko co robisz kończyć się będzie sukcesem. Oczywiście tak długo póki działa. Cóż to właśnie dzisiaj będzie nagrodą, jedna mała fiolka Płynnego Szczęścia dla ucznia który w najbliższą godzinę wyprodukuje nam Wywar Żywej Śmierci w miarę użyteczny. Wskazówki znajdziecie na stronie dziesiątej.Uprzedzam was jednak, tylko jednemu uczniowi udało się uwarzyć eliksir na tyle dobrze by zasłużyć na nagrodę. Tak czy inaczej życzę wam szczęścia. Bierzcie się do roboty. - Powiedział a wszyscy podeszli do swoich stanowisk i zaczęli przygotowywać eliksir.
Po godzinie Slughorn przejrzał wszystkie eliksiry i wrzucając listek do każdego kociołka sprawdzał reakcje.
-Na brodę Merlina pierwszorzędny. Tak doskonały że kropla mogła by zabić nas wszystkich. A więc tak jak obiecałem. Jedna fiolka z Felix Felicis moje gratulację. Nie zmarnuj tego. - Powiedział Slughorn wręczając Harry'emu Potterowi fiolkę z eliksirem przed całą klasą.
-Hermiona idziesz? - Spytał Ron.
-Za chwilę. Idźcie zaraz do was dołączę. - Powiedziała udając że coś robi przy swoim stanowisku. Slughorn udał się do swojego gabinetu, więc ona została sama. A gdy wyszła z sali wpadła na Malfoya.
-Czekałem na ciebie.
-Na mnie? Po co?
-Chyba wiesz po co.
-Ja na prawdę nie wiem co to miało znaczyć. To nie moja wina.
-Wiem że nie twoja. Ale to się przytrafiło tobie, a następnie mnie. Więc siedzimy w tym razem. I zrób coś by to cokolwiek to jest się ode mnie odczepiło.
-A myślisz że ja nie chce się tego pozbyć?
-Jesteś mądra wymyśl coś. I to najlepiej jak najszybciej. - Powiedział ostro i odszedł. Hermiona westchnęła.
-No i co ja mam zrobić? - Spytała samą siebie na głos.
----------------------------------&&&-----------------------------------
Jak się podoba rozdział? Czekam na komentarze.
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz
------------------------&&&------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz